Przejdź do głównej zawartości

Moja kolekcja róży część 1 - Everyday Minerals

Kilka ostatnich dni było nieco szalonych dlatego nie miałam czasu na solidne zajęcie się blogiem. Postaram się nadrobić zaległości :)

Dziś przychodzę do Was z 6 różami mineralnymi firmy Everyday Minerals. Nie są to wszystkie róże tej firmy jakie posiadam a jedynie te w wersji BIG dlatego możecie się spodziewać kolejnych :)

No to zaczynamy.




Bollywood 


Piękny i subtelny brzoskwioniowo koralowy odcień idealny na dzień. Bardzo ładnie prezentuje się na twarzy. Nada się dla blacolicych. 











Truly Tiger

Róż o odcieniu terakoty ze sporą ilością drobinek. 
Zdecydowanie dla fanek ceglastych róży. Łatwo z nim przesadzić.










Rhapsody in Peach 


Koralowo brzoskwiniowy odcień ze złotym wykończeniem. Mocno drobinkowy aczkolwiek sympatyczny. Zwłaszcza na lato.










Pink Ribbon  


Śliczny, delikatny odcień różu z mnóstwem srebrnych 
drobinek. Dla bladolicych jak znalazł :)












DVR Saturday



Klasyczny odcień chłodnego różu ze sporą ilością srebrnych drobinek. 










Time Share


Jeden z moich ulubionych odcieni. Stonowany, lekko przybrudzony chłodny róż o matowym wykończeniu. Śliczny moim zdaniem :)







Podsumowanie i swatche

Róże EDM to zdecydowanie jedne z moich ulubionych. Są bardzo dobrze napigmentowane, mega wydajne, stosunkowo niedrogie. Na mojej twarzy utrzymują się ok 5-6 godzin. 
Do kupienia na stronach internetowych dystrybutorów lub na Allegro. 
Polecam z czystym sumieniem.







Macie jakieś doświadczenia z różami Everyday Minerals albo mineralnymi w ogóle? Jesteście zadowolone?

Komentarze

  1. Uwielbiam róże EDM,ale te z delikatnymi drobinkami,lub matowe, kocham róż Waffle Cone i Pink Ribbon,lubię też Nick nack,masz sporą kolekcję:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Everyday Minerals uwielbiam cudny matowy zimny Soft Touch i niestety wycofany już Raw Sugar, który udało mi się upolować na Allegro. Jakość jest naprawdę super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak.. Raw Sugar jest śliczny :)
    Też udało mi sie go upolować na All :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mojego ulubionego nie da się już nigdzie kupić - Evening Out :(

    OdpowiedzUsuń
  5. shinodko, o tym różu nawet nie słyszałam..

    OdpowiedzUsuń
  6. Zakochałam się w odcieniu Pink Ribbon...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bollywood wygląda fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. śliczne kolory ja też bym chciała tyle różów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz sporą kolekcję tych róży :) Ja nie mam żadnego kosmetyku z EDM, chyba jestem nie na czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam 1 róż z EDM i jestem z niego bardzo zadowolona , szukam jeszcze brązującego z EDM

    OdpowiedzUsuń
  11. Moim ulubieńcem jest Daydream. A po tym poście mam ochotę na Time Share - piękny odcień :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze :) I te pozytywne i te zawierające konstruktywną krytykę.. To dzięki Wam mam motywację i siły do dalszej pracy nad moimi pazurkami :)

Popularne posty z tego bloga

Mundo de Unas - recenzja / review

Po dłuuuugim okresie wyczekiwania wreszcie mogę Wam dziś przedstawić recenzję lakierów do stempli Mundo de Unas. Będzie masa zdjęć, co by jak najlepiej pokazać kolory, będą porównania z lakierami Konad i Sally Hansen (to ze specjalną dedykacją dla Inanny), a także trochę przykładowych mani, które do tej pory zmalowałam z pomocą Mundziaków.. A więc do dzieła :) Miłej lektury życzę.   Mundo de Unas to lakiery stworzone specjalnie do stempli przez Sylvię z Meksyku. Kliknięcie w poniższy link przeniesie Was na ich stronę. Mundo de Unas Obecnie dostępne są 64 kolory w dwóch pojemnościach .. Na zdjęciu powyżej widzicie bigi liczące sobie 14 ml oraz buteleczki mini o pojemności 5 ml . Pełnowymiarowe buteleczki kosztują $3,5, czyli przy wysokim obecnie kursie dolara ok 12-13 zł. Mini to koszt $1,65, czyli ok 6 zł. Można płacić PayPalem. Na stronie znajdziecie też sety lakierów, które wychodzą odrobinę korzystniej niż kupno pojedynczych kolorów, a także p...

Wykałaczkowy mani ;)

Hej kochani.. Dziś mam dla Was mani wykonany nową dla mnie techniką, którą nazwałam sobie na własne potrzeby " wykałaczkową " ;) Pomysł podpatrzyłam u cutepolish.. Pełny tutorial znajdziecie TUTAJ Metoda jest prosta, a moim zdanie bardzo efektowna.. Oczywiście to dopiero pierwsza próba, muszę jeszcze dopracować szczegóły, jako że gdzieniegdzie kreski wyszły mi zbyt grube, ale to drobiazgi które łatwo będzie poprawić.. Jak się za to zabrać? Zaczynamy od warstwy lakieru bazowego na całej płytce. U mnie był to chyba lakier Wibo Rose #9 . Piszę chyba, bo nie wiedzieć czemu nie dodałam sobie notatek na temat tego mani.. Chyba planowałam go wrzucić od razu, a potem zwyczajnie o nim zapomniałam.. W każdym razie zanim ten pierwszy lakier całkiem wyschnie (ale też nie zupełnie od razu żeby nam się wszystko nie zmiąchało) dodajemy pasek innego koloru z boku (u mnie był to chyba China Glaze Fantsy Pants ), a potem obok niego kolejny (tutaj już na bank China Glaze Su Kissed ). Rad...

Kropki i kwadraty ;)

Dziś będzie mani, który powstał bez koncepcji.. Końcowy wzór to efekt stałego niezadowolenia i dorzucania co raz to nowych elementów ;) No cóż.. U mnie często tak to niestety bywa.. Czy wyszło? Hmm.. Sama nie wiem.. Nie byłam z niego jakoś specjalnie niezadowolona, ale powalać mnie też nie powalał.. Wyszło z pewnością niekonwencjonalnie i domyślam się, że wielu osobom takie zestawienie nie przypadnie do gustu, no ale ocenę pozostawię Wam.. Koniecznie napiszcie co sądzicie :) A teraz kwestie techniczne ;) Malowanie zaczęłam od dwóch warstw SpaRitual Garden of Eden , który solo nie podoba mi się ze względu na perłowe wykończenie.. Na SpaRitual dorzuciłam top Ebalay pokazywany wieki temu, o TUTAJ . Efekt nadal mnie nie zadowalał więc postanowiłam wypróbować wygrany niedawno u  MizzVintage   OPI The World is Not Enough . Kolejny etap to stempel z płytki Pueen02 wykonany lakierem Golden Rose Rich Color #25 . Początkowo planowałam tak to zostawić, ale mani wydawał mi się ja...