Kolejne cuuudo z jesiennej kolekcji Orly - Mulholland . Meet Me at Mulholland to lakier absolutnie wyjątkowy i oryginalny. W żelkowej, brązowej bazie o ciepłych tonach mamy zatopioną masę miedzianych i fioletowych! flejków . Coś niesamowitego. Konsystencja jest luźna i łatwa w aplikacji. Niestety z kryciem nie jest najlepiej . Do ładnego krycia solo wymaga minimum 3 warstw (ostatnia grubsza), dlatego myślę, że warto użyć go jako topper na jakiś fajny brązik. No ale na potrzeby testów zdjęcia bohatera zobaczycie oczywiście solo. Czas schnięcia nieco się wydłużył ze względu na grubszą ostatnią warstwę, ale mimo wszysko uważam, że efekt końcowy jest tego wart. Aha.. Zmywa się nieco trudniej niż klasyczne lakiery, ale nie tak jak brokaty . Obyło się bez folii :) To chyba tyle. Zapraszam do obejrzenia zdjęć zarówno w świetle dziennym, jak i sztucznym. Ja, mimo kilku wad, jestem z niego mega zadowolona, bo jest po prostu piękny. Dajcie znać co Wy o nim sądzicie :) [ENG] Ano...