Dziś chciałam Wam pokazać moje absolutnie ukochane mydełko firmy LUSH a mianowicie Porridge. Teoretycznie jest to mydełko do ciała ale ja przyznaje się bez bicia, że używam go do twarzy. A za co tak strasznie je kocham?? Przede wszystkim za OBŁĘDNY zapach !!!! Chyba, żaden z kosmetyków które dotąd używałam nie pachniał tak pięknie.. Niestety nie umiem Wam tego precyzyjnie opisać.. Nie jest to taka czysta owsianka (której nota bene raczej nie lubię), a raczej coś słodkiego, coś co chciałoby się schrupać :) W składzie mamy m.in olej kokosowy i organiczny sok z pomarańczy.. Może to ta mieszanka.. Sama nie wiem. Jak widzicie w teksturze tego mydełka zatopiony jest grysik owsiany, który nie tylko wspomaga właściwości pielęgnacyjne (owies od lat wykorzystywany jest w leczeniu różnorakich chorób skóry), ale dodatkowo także świetnie peelinguje. Mydełka Lusha (przynajmniej te które miałam- w tym także Porridge) nie pienią się jakoś bardzo mocno- dają ra...