Dziś chciałam Wam pokazać moje absolutnie ukochane mydełko firmy LUSH a mianowicie Porridge.
Teoretycznie jest to mydełko do ciała ale ja przyznaje się bez bicia, że używam go do twarzy.
A za co tak strasznie je kocham??
Przede wszystkim za OBŁĘDNY zapach !!!! Chyba, żaden z kosmetyków które dotąd używałam nie pachniał tak pięknie.. Niestety nie umiem Wam tego precyzyjnie opisać.. Nie jest to taka czysta owsianka (której nota bene raczej nie lubię), a raczej coś słodkiego, coś co chciałoby się schrupać :)
W składzie mamy m.in olej kokosowy i organiczny sok z pomarańczy.. Może to ta mieszanka.. Sama nie wiem.
Jak widzicie w teksturze tego mydełka zatopiony jest grysik owsiany, który nie tylko wspomaga właściwości pielęgnacyjne (owies od lat wykorzystywany jest w leczeniu różnorakich chorób skóry), ale dodatkowo także świetnie peelinguje.
Mydełka Lusha (przynajmniej te które miałam- w tym także Porridge) nie pienią się jakoś bardzo mocno- dają raczej taka kremową piankę, ale mimo to ładnie oczyszczają.. Zdarzało mi się nawet zmywać nim makijaż i przyznam, że całkiem nieźle sobie w tej roli radził..
Musze tylko uważać żeby za mocno nie pocierać nim twarzy bo wtedy te ziarenka mogą podrażnić..
Myślę, że równie fajnie spisze się jako mydło peelingujace pod prysznic.
CENA: 100g kostka kosztuje obecnie 2,95Ł czyli ok 20 zł.
Gdzie kupić: u producenta np w Anglii KLIK, lub na Allegro
Teoretycznie jest to mydełko do ciała ale ja przyznaje się bez bicia, że używam go do twarzy.
A za co tak strasznie je kocham??
Przede wszystkim za OBŁĘDNY zapach !!!! Chyba, żaden z kosmetyków które dotąd używałam nie pachniał tak pięknie.. Niestety nie umiem Wam tego precyzyjnie opisać.. Nie jest to taka czysta owsianka (której nota bene raczej nie lubię), a raczej coś słodkiego, coś co chciałoby się schrupać :)
W składzie mamy m.in olej kokosowy i organiczny sok z pomarańczy.. Może to ta mieszanka.. Sama nie wiem.
Jak widzicie w teksturze tego mydełka zatopiony jest grysik owsiany, który nie tylko wspomaga właściwości pielęgnacyjne (owies od lat wykorzystywany jest w leczeniu różnorakich chorób skóry), ale dodatkowo także świetnie peelinguje.
Mydełka Lusha (przynajmniej te które miałam- w tym także Porridge) nie pienią się jakoś bardzo mocno- dają raczej taka kremową piankę, ale mimo to ładnie oczyszczają.. Zdarzało mi się nawet zmywać nim makijaż i przyznam, że całkiem nieźle sobie w tej roli radził..
Musze tylko uważać żeby za mocno nie pocierać nim twarzy bo wtedy te ziarenka mogą podrażnić..
Myślę, że równie fajnie spisze się jako mydło peelingujace pod prysznic.
CENA: 100g kostka kosztuje obecnie 2,95Ł czyli ok 20 zł.
Gdzie kupić: u producenta np w Anglii KLIK, lub na Allegro
Ja z czystym sumieniem polecam.
Ciekawa jestem czy miałyście okazję choćby powąchać to mydełko? Podobał Wam się ten zapach? Jak byście go opisały?
miałam kawałek :) zapach bardzo przyjemny, jak jakis taki słodki deser na mleku albo ryż gotowany na mleku na słodko? tylko dla mnie okazało się za bardzo drapiące
OdpowiedzUsuńlubię produkty lush, ale tego nigdy nie miałam i szczerze mówiąc czytam po raz pierwszy. :) zaciekawiłaś mnie tym zapachem...
OdpowiedzUsuńWygląda sympatycznie. Nie miałam nic z Lusha, ale czuję się skuszona :)
OdpowiedzUsuńnie znam, ale warto się zainteresowac :)
OdpowiedzUsuńJa to mydełko uwielbiam.. Mam nadzieję, że Wam również przypadnie do gustu, jeżeli zechcecie je wypróbować.. Koniecznie podzielcie sie wtedy opiniami :)
OdpowiedzUsuńJa dostałam kawałek od Hexx i uwielbiam :D Całkiem mocny dzierak, zostawia skórę lekko nawilżoną i ten zapach :D
OdpowiedzUsuńNie znam ;) ale czuję, że bym się z nim polubiła
OdpowiedzUsuńczuje to samo co poprzedniczka! :)
OdpowiedzUsuń