Przejdź do głównej zawartości

Żele pod prysznic Original Source

Jak zapewne większość z Was zauważyła, ostatnio na blogach jest szał na produkty tej marki..
Nie mogłam się więc oprzeć i nie spróbować tych cudeniek na własnej skórze..



Mam w sumie kilka zapachów: Mango i Macadamia, Czekolada i pomarańcza, Raspberry & vanilla i watermint & Lemon grass..

Jeśli chodzi o zapach to jestem zachwycona.. Zwłaszcza ten czekoladowo pomarańczowy powala na kolana..
Opakowanie jest fajnie zaprojektowane, solidne i wygodne. Dzięki przejrzystości widzimy ile kosmetyku nam jeszcze zostało, a postawienie żelu "na głowie" ułatwia dobranie się do niego pod koniec opakowania.

Seria jest kolorowa więc ciężko ją ominąć buszując między sklepowymi półkami.. Zwłaszcza, że po powąchaniu nie sposób się już im oprzeć.

Czy jednak te żele są aż tak fenomenalne jak opisują je dziewczyny.. Moim zdaniem nie.

Przede wszystkim ubolewam nad tym,  że podczas mycia ulatnia się ten ich cudowny zapach.. O dłuższym pozostawaniu na skórze nie ma mowy..
Do tego mnie osobiście drażni odrobinę ta galaretowata konsystencja i średnie pienienie się kosmetyku.. To z kolei ma wpływ na jego wydajność..

Żel nie wysusza, ale też nie zauważyłam, żeby jakoś specjalnie pielęgnował skórę..
Jak dla mnie nic specjalnego.. Super zapach i przeciętne właściwości..
Niestety.. Mnie na kolana nie powalił.

Komentarze

  1. no ja zawsze zapomnę kupić te cuda :) Ale ten brak nadmiernego pienienia się,to byc moze brak SLS a to akurat na plus:D

    OdpowiedzUsuń
  2. ma SLES w składzie:)
    moje zdanie pokrywa się z Twoimna temat tego żelu:) mam akurat ten ze zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. osobiscie jestem ciekawa tych żeli nawet dla samego zapachu ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie czekają na swoją kolej :) Po wypróbowaniu opiszę wrażenia;p

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja wlasnie lubie ich konsystencje :) dzieki temu zuzywam mniej zelu niz przy bardziej wodnistych - ale oczywiscie gusta sa rozne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się podoba tak galaretowata konsystencja, a co do piany to mój się mocno pieni nawet jak na gąbkę naleję trochę kosmetyku. :))

    +Zapraszam do mnie!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie one właśnie są za luźne i często "uciekają" z dłoni.. Wolę gęstsze żele..

      Usuń
  7. Ja się na szczęście powstrzymałam od zakupu (mimo stania w rossmanie 15 min i obwąchiwania wszystkich opakowań :D)

    OdpowiedzUsuń
  8. Żeli pod prysznic nigdy nie używam, wolę mydełka. Ale zdaje się, że z tej firmy są jeszcze płyny do kąpieli (czyli coś dla mnie) i w końcu muszę się w jakiś zaopatrzyć. Może będą pachnieć równie apetycznie ;>

    OdpowiedzUsuń
  9. czyli jak zapach cudny to może dlatego jest fascynacja:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapachy są cudne i choćby dlatego warto te żele wypróbować..

    Konsystencję oceniałam póki co pod kątem tego konkretnego żelu ze zdjęcia ale jak mniemam pozostałe są podobne..

    Płynów i pozostałych rzeczy nie próbowałam ale jeżeli pachną równie fajnie to może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem dlaczego, ale lubię czytać recenzje negatywne :) to tylko pokazuje o obiektywnym "podchodzeniu do sprawy". Osobiście nie miałam nawet w ręku żadnego produktu z tej serii, ale z chęcią skuszę się na ten czekoladowo-pomarańczowy. W wolnych chwilach zapraszam do mnie: http://www.callais-nails.blogspot.com/ . Pozwolę sobie na dodanie bloga do swojej listy i częstego odwiedzania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie są chyba inne zapachy niż w PL
    Ja mam cytrynkę i pachnie bosko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu u nas jakieś cytrynowe wersje też są :)
      I fakt, że co jak co ale zapach to najmocniejsza strona tych żeli :D

      Usuń
  13. ja jeszcze nie miałam tego żelu, opakowania jakoś mnie nie zachęcają do ich kupna;)

    OdpowiedzUsuń
  14. mnie skutecznie zniechęcił fakt, że jest mało wydajny :O

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze :) I te pozytywne i te zawierające konstruktywną krytykę.. To dzięki Wam mam motywację i siły do dalszej pracy nad moimi pazurkami :)

Popularne posty z tego bloga

Lina Get Wild 01

Hej kochani. Dziś chciałabym Wam pokazać najnowszą płytkę z mojej kolekcji, a mianowicie Get Wild 01 marki Lina Nail Art Supplies. Płytka, jak pewnie łatwo się domyślić już po jej nazwie, pełna jest wzorów zwierzęcych. Są zebry, różne paski, poziome, pionowe, centki, skóra węża, od wyboru do koloru . Początkowo nie zwróciłam na nia uwagi jeśli mam być szczera, ale z czasem jakoś tak poczułam, że chyba fajnie byłoby ją mieć ;) Ah ten zakupoholizm. Mój płytkowy bzik niestety chyba nie daje już szans na wyleczenie ;) Cena płytki to $14,99. Kupicie ją TUTAJ . Koszt wysyłki zagranicznej jest stały: $10 . Wymary płytki i wzorów są standardowe, ale powtórzę. Mamy tu 29 wzorów całopaznokciowych o wymiarach 2,2 cm x 1,7 cm i jeden mniejszy, wycięty. Cała płytka mierzy z kolei 14,5 x 9,5 cm . Jakościowo jest jak zawsze bez zarzutu. Wystarczy zerknąć na swatche :) Testowe mani tym razem zrobiłam takie mało zwierzęce, ale to pokazuje, że te wzory można wykorzystać...

Mundo de Unas - recenzja / review

Po dłuuuugim okresie wyczekiwania wreszcie mogę Wam dziś przedstawić recenzję lakierów do stempli Mundo de Unas. Będzie masa zdjęć, co by jak najlepiej pokazać kolory, będą porównania z lakierami Konad i Sally Hansen (to ze specjalną dedykacją dla Inanny), a także trochę przykładowych mani, które do tej pory zmalowałam z pomocą Mundziaków.. A więc do dzieła :) Miłej lektury życzę.   Mundo de Unas to lakiery stworzone specjalnie do stempli przez Sylvię z Meksyku. Kliknięcie w poniższy link przeniesie Was na ich stronę. Mundo de Unas Obecnie dostępne są 64 kolory w dwóch pojemnościach .. Na zdjęciu powyżej widzicie bigi liczące sobie 14 ml oraz buteleczki mini o pojemności 5 ml . Pełnowymiarowe buteleczki kosztują $3,5, czyli przy wysokim obecnie kursie dolara ok 12-13 zł. Mini to koszt $1,65, czyli ok 6 zł. Można płacić PayPalem. Na stronie znajdziecie też sety lakierów, które wychodzą odrobinę korzystniej niż kupno pojedynczych kolorów, a także p...

Sheer Tints dla ubogich ;)

Sheer Tints od O.P.I. zawojowały moje serducho jak tylko zobaczyłam pierwsze swatche.. Po prostu wiedziałam, że muszę je mieć.. Planowałam zakup setu miniatur na targach w Poznaniu, ale niestety okazały się niedostępne, no a 120 zł za 4 buteleczki pełnowymiarowe, to dla mnie jednak zbyt dużo.. No i tym właśnie sposobem po powrocie do domu zaczęłam kombinować jak by to zrobić sobie swoje własne sheer tints.. Początkowo byłam przekonana, że potrzebne będą lakiery żelkowe, ale okazało się, że nie. Wystarczy zwykły bezbarwny lakier bądź top (i tu wskazówka, że Seche nie do końca się sprawdza, bo szybko schnie i utrudnia mieszanie kolorów już podczas malowania) oraz kremowe lakiery w kolorach jakie chcemy uzyskać.. Ja korzystałam z resztek topów dlatego nie jest idealnie, ale wiem już, że jak zaopatrzę się w świeże bezbarwne lakiery i nowe puste buteleczki to zmajstruję sobie kilka takich topów.. A jak je wykonać? Otóż banalnie prosto.. Wystarczy do bezbarwnego lakieru dodać kilka ...