Przejdź do głównej zawartości

Paese #182

Dziś mam dla Was recenzję kolejnego lakieru z mojego Paese Boxa.
Tym razem jest to różyk o numerze 182. Kolor na prawdę bardzo ładny, choć nie ukrywam, że trudny do uchwycenia w obiektywie i na zdjęciach wyszedł mi zdecydowanie brzydziej niż w rzeczywistości..
Niby krem, a jednak jak się przyjrzeć to widać w słońcu taki mikroskopijny shimmer.. No ale generalnie bardziej krem jednak ;)

Malowało mi się całkiem dobrze, a do zadowalającego krycia potrzebowałam 2 warstw.
Czas schnięcia nie zachwyca, ale od czasu mamy Seche czy Poshe?

Trwałości na dłużej niż 3 dni nie sprawdzałam.. W tym czasie nie sprawił mi większych problemów, poza minimalnie wytartymi końcówkami (zdjęcia z drugiego dnia - już delikatnie to widać).

No i najważniejsze czyli swatche bez topu.








I co myślicie o tym odcieniu? Widziałyście go wcześniej? Podoba Wam sie?

Komentarze

  1. ma naprawdę świetny kolor! taka czerwień przełamana malinką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda.. A w rzeczywistości jest nawet ładniejszy ;)

      Usuń
  2. Bardzo ładny odcień różu, przypomina mi trochę kolorem Watermelon z Essie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Essiakach się nie znam niestety, ale wierzę na słowo ;)

      Usuń
  3. piekny, mam go na paznokciach właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładny róż, dosyć intensywny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mam go, jest super właśnie przez ten mikroshimmer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie.. Taki niby go nie ma, a jednak jest ;)

      Usuń
  6. ładny, mój lakier Paese nadal czeka na użycie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ile moich lakierów czeka na pierwsze użycie? ;)

      Usuń
  7. Lubię takie! No i lubię lakiery Paese :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo je polubiłam.. A wszystko dzięki lakierowemu boxowi :D

      Usuń
  8. Piękny kolor <3 zakochałam się <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczny kolorek, na żywo pewnie jeszcze piękniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze :) I te pozytywne i te zawierające konstruktywną krytykę.. To dzięki Wam mam motywację i siły do dalszej pracy nad moimi pazurkami :)

Popularne posty z tego bloga

Lina Get Wild 01

Hej kochani. Dziś chciałabym Wam pokazać najnowszą płytkę z mojej kolekcji, a mianowicie Get Wild 01 marki Lina Nail Art Supplies. Płytka, jak pewnie łatwo się domyślić już po jej nazwie, pełna jest wzorów zwierzęcych. Są zebry, różne paski, poziome, pionowe, centki, skóra węża, od wyboru do koloru . Początkowo nie zwróciłam na nia uwagi jeśli mam być szczera, ale z czasem jakoś tak poczułam, że chyba fajnie byłoby ją mieć ;) Ah ten zakupoholizm. Mój płytkowy bzik niestety chyba nie daje już szans na wyleczenie ;) Cena płytki to $14,99. Kupicie ją TUTAJ . Koszt wysyłki zagranicznej jest stały: $10 . Wymary płytki i wzorów są standardowe, ale powtórzę. Mamy tu 29 wzorów całopaznokciowych o wymiarach 2,2 cm x 1,7 cm i jeden mniejszy, wycięty. Cała płytka mierzy z kolei 14,5 x 9,5 cm . Jakościowo jest jak zawsze bez zarzutu. Wystarczy zerknąć na swatche :) Testowe mani tym razem zrobiłam takie mało zwierzęce, ale to pokazuje, że te wzory można wykorzystać...

Mundo de Unas - recenzja / review

Po dłuuuugim okresie wyczekiwania wreszcie mogę Wam dziś przedstawić recenzję lakierów do stempli Mundo de Unas. Będzie masa zdjęć, co by jak najlepiej pokazać kolory, będą porównania z lakierami Konad i Sally Hansen (to ze specjalną dedykacją dla Inanny), a także trochę przykładowych mani, które do tej pory zmalowałam z pomocą Mundziaków.. A więc do dzieła :) Miłej lektury życzę.   Mundo de Unas to lakiery stworzone specjalnie do stempli przez Sylvię z Meksyku. Kliknięcie w poniższy link przeniesie Was na ich stronę. Mundo de Unas Obecnie dostępne są 64 kolory w dwóch pojemnościach .. Na zdjęciu powyżej widzicie bigi liczące sobie 14 ml oraz buteleczki mini o pojemności 5 ml . Pełnowymiarowe buteleczki kosztują $3,5, czyli przy wysokim obecnie kursie dolara ok 12-13 zł. Mini to koszt $1,65, czyli ok 6 zł. Można płacić PayPalem. Na stronie znajdziecie też sety lakierów, które wychodzą odrobinę korzystniej niż kupno pojedynczych kolorów, a także p...

Sheer Tints dla ubogich ;)

Sheer Tints od O.P.I. zawojowały moje serducho jak tylko zobaczyłam pierwsze swatche.. Po prostu wiedziałam, że muszę je mieć.. Planowałam zakup setu miniatur na targach w Poznaniu, ale niestety okazały się niedostępne, no a 120 zł za 4 buteleczki pełnowymiarowe, to dla mnie jednak zbyt dużo.. No i tym właśnie sposobem po powrocie do domu zaczęłam kombinować jak by to zrobić sobie swoje własne sheer tints.. Początkowo byłam przekonana, że potrzebne będą lakiery żelkowe, ale okazało się, że nie. Wystarczy zwykły bezbarwny lakier bądź top (i tu wskazówka, że Seche nie do końca się sprawdza, bo szybko schnie i utrudnia mieszanie kolorów już podczas malowania) oraz kremowe lakiery w kolorach jakie chcemy uzyskać.. Ja korzystałam z resztek topów dlatego nie jest idealnie, ale wiem już, że jak zaopatrzę się w świeże bezbarwne lakiery i nowe puste buteleczki to zmajstruję sobie kilka takich topów.. A jak je wykonać? Otóż banalnie prosto.. Wystarczy do bezbarwnego lakieru dodać kilka ...