Przejdź do głównej zawartości

China Glaze Short & Sassy

Dziś chciałabym Wam pokazać kolejny z lakierów mojej ulubionej marki, czyli China Glaze.
Short & Sassy to lakier z kolekcji Retro Diva z 2009 roku.
Piękny ciemno żurawinowy, czy też może winny kolor z delikatnym shimmerem.. Bardzo uwodzicielski ;)
Kryje przy dwóch warstwach, schnie w przyzwoitym tempie, no i maluje się nim zupełnie bezproblemowo.
Moim zdaniem kolor zdecydowanie wart uwagi :)
A Wam jak się podoba?

Today I'd like to show you another polish of my favourite brand, that is China Glaze of course ;)
Short & Sassy is a polish from Retro diva 2009 collection.
Beautiful dark cranberry or wine maybe, with a subtle shimmer to it.. Very vampy ;)
It is opaque in 2 layers, the formula and drying time are nice too..
I think it is really worth buying.
What do you think of it? Let me know :)






Komentarze

  1. Ciekawy odcień:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładny, lubię takie wykończenie od czasu do czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie lubię tego typu odcieni, ale ten wyjątkowo mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny, przypomina mi trochę Every Month is Okoberfest z niemieckiej kolekcji OPI :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypomina mi Orly Smolder :)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękny, ale dawno nie zamieszczałaś zdobień ze stemplami, brak czasu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe.. Poniekąd.. A poza tym staram się nieco więcej tworzyć sama ;)
      Następna notka już gotowa - będzie gradient i stemple.. :)

      Usuń
  7. mam prawie identyczny z Seche:) lubie go :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Seche lakierów jeszcze nie próbowałam.. Za to kocham ich Seche Vite :)

      Usuń
  8. Mmmm.. piękny, zresztą ja jestem maniaczką każdego rodzaju czerwieni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny kolor, ale osobiście nie lubię tego połysku.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze :) I te pozytywne i te zawierające konstruktywną krytykę.. To dzięki Wam mam motywację i siły do dalszej pracy nad moimi pazurkami :)

Popularne posty z tego bloga

Mundo de Unas - recenzja / review

Po dłuuuugim okresie wyczekiwania wreszcie mogę Wam dziś przedstawić recenzję lakierów do stempli Mundo de Unas. Będzie masa zdjęć, co by jak najlepiej pokazać kolory, będą porównania z lakierami Konad i Sally Hansen (to ze specjalną dedykacją dla Inanny), a także trochę przykładowych mani, które do tej pory zmalowałam z pomocą Mundziaków.. A więc do dzieła :) Miłej lektury życzę.   Mundo de Unas to lakiery stworzone specjalnie do stempli przez Sylvię z Meksyku. Kliknięcie w poniższy link przeniesie Was na ich stronę. Mundo de Unas Obecnie dostępne są 64 kolory w dwóch pojemnościach .. Na zdjęciu powyżej widzicie bigi liczące sobie 14 ml oraz buteleczki mini o pojemności 5 ml . Pełnowymiarowe buteleczki kosztują $3,5, czyli przy wysokim obecnie kursie dolara ok 12-13 zł. Mini to koszt $1,65, czyli ok 6 zł. Można płacić PayPalem. Na stronie znajdziecie też sety lakierów, które wychodzą odrobinę korzystniej niż kupno pojedynczych kolorów, a także p...

Wykałaczkowy mani ;)

Hej kochani.. Dziś mam dla Was mani wykonany nową dla mnie techniką, którą nazwałam sobie na własne potrzeby " wykałaczkową " ;) Pomysł podpatrzyłam u cutepolish.. Pełny tutorial znajdziecie TUTAJ Metoda jest prosta, a moim zdanie bardzo efektowna.. Oczywiście to dopiero pierwsza próba, muszę jeszcze dopracować szczegóły, jako że gdzieniegdzie kreski wyszły mi zbyt grube, ale to drobiazgi które łatwo będzie poprawić.. Jak się za to zabrać? Zaczynamy od warstwy lakieru bazowego na całej płytce. U mnie był to chyba lakier Wibo Rose #9 . Piszę chyba, bo nie wiedzieć czemu nie dodałam sobie notatek na temat tego mani.. Chyba planowałam go wrzucić od razu, a potem zwyczajnie o nim zapomniałam.. W każdym razie zanim ten pierwszy lakier całkiem wyschnie (ale też nie zupełnie od razu żeby nam się wszystko nie zmiąchało) dodajemy pasek innego koloru z boku (u mnie był to chyba China Glaze Fantsy Pants ), a potem obok niego kolejny (tutaj już na bank China Glaze Su Kissed ). Rad...

Mineralne odkrycie roku..

Jakiś czas temu miałam szczęście wygrać w rozdaniu u southgirl  podkład mineralny firmy Annabelle. Jako zakręcona minerałoholiczka bardzo się ucieszyłam, że mogłam sama wybrać kolor i formułę. Jako że należę do bladolicych wybrałam najjaśniejszy dostępny odcień Natural Light w formule kryjącej.. I to był strzał w 10  (wybór formuły, niekoniecznie koloru ;) )   !!! Powiem Wam, że dawno nie byłam tak zachwycona żadnym podkładem, a mam ich w tej chwili kilkanaście różnych.. No ale od początku. Opakowanie: Podkład pełnowymiarowy przychodzi do nas w dość nietypowym opakowaniu. W odróżnieniu od innych minerałów, z którymi miałam styczność ten ma słoiczek w kształcie miseczki i taką samą zakrętkę. Przyznam, że tego typu, duża, wklęsła zakrętka jest bardzo wygodna. Łatwo manewruje się w niej nawet sporej wielkości pędzlami, proszek nie chowa się tak na obrzeżach jak przy tradycyjnych zakrętkach. Fajnie.. Cena:  Słoiczek zawiera 10 g proszku i kosztuje 50 zł...