Przejdź do głównej zawartości

Sleek PPQ Me, Myself & Eye - recenzja

Tyle razy pokazywałam Wam różne makijaże z użyciem paletki Sleek PPQ, a samej palety nigdy Wam nie przedstawiłam.
Czynię to zatem dziś :)


Jak zapewne wiecie, jest to edycja limitowana. Mi udało się dorwać ją w sklepie internetowym Paatal za 31 zł z darmową wysyłką.

PPQ przychodzi do nas w czerwonym kartoniku, którego zdjęcie możecie zobaczyć powyżej.
Paletka ta jako chyba pierwsza ma na wieczku napisaną swoją nazwę, co zdecydowanie można policzyć na plus. O ile dla mnie nie jest to kłopot, bo trzymam paletki w pudelkach, to jak ktoś ma ich sporo, a pudełek nie używa, to pewnie mogą mu się mylić ;)


Opakowanie jest plastikowe ale w miarę solidne. Wewnątrz znajduje się do tego duże lusterko, przydatne zwłaszcza podczas wyjazdów, no i pacynka, której ja osobiście nie używam.

Na PPQ składa się 12 cieni, bardzo ciekawie dobranych kolorystycznie i intensywnych (choć stopień intensywności zależy od koloru). Znajdziemy tu także różne wykończenia, czyli zarówno maty jak i perły. Fajnie.

Same cienie są bardzo solidne jakościowo. Prawie się nie osypują, ładnie blendują, nie roluję się i długo utrzymują na powiekach. Do tego są bardzo solidnie napigmentowane. Nie mam na co narzekać.


W skład palety wchodzą cienie:





Moimi faworytami są Supernova, Pink Beret, Chris de Burgundy no i dwie oliwki.

Swatche - cienka warstwa, bez bazy:




A na koniec dwa makijaże z użyciem wyłącznie tej palety :)




Czy sleekomania dopadła i Was?  :D
Co myślicie o tej paletce i które sa ewentualnie waszymi must have? :)

Komentarze

  1. Oj kusi ta paletka,jak wszystkie Sleeki;-)Przyjemny makijaż!

    OdpowiedzUsuń
  2. sliczna:)Cheętnie bym sie skusiła, ale mam juz tyle cieniiiii

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna jest ta paletka:) ja mam tylko oh so special i jestem nią oczarowana:) tez zamawialam na paa tal przy darmowej wysylce własnie:) ppq na pewno będzie moim kolejnym zakupem. Swietnie skomponowane kolory, bardzo mi się podoba:) makijaż w brazach to mój faworyt:)jest piękny:)

    OdpowiedzUsuń
  4. mi na razie wystarczają moje trzy paletki sleekowe (Au Naturel, OSS i Sunset), ale coś czuję, że jak na blogach będzie więcej takich postów jak Twój, to nie wytrzymam i kupię kolejną paletkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie w tej chwili kuszą tylko dwie: Au Naturel i Paraguaya :D

      Usuń
  5. mnie ta akurat średnio kusi, ale na pewno bym nią nie pogardziła
    mam na razie 5 paletek Sleeka, na pewno kupię więcej
    uwielbiam je :)))))
    następna w kolejce jest Storm :)))

    makijaże bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ladne makijaze,paletka fajna,w ogole sleekowe paletki sa bardzo rozchwytywane i sama zaluje,ze poki co mam tylko dwie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Akurat ta paletka ma "nie moje" kolory. Z całej paletki podoba mi się tylko lila i 2 oliwki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam jedną paletkę Au Naturel i już kuszą mnie trzy następne Acid, Storm i Sunset w wakacje sobie je kupię:D Fajna ta Twoja paletka:)

    OdpowiedzUsuń
  9. akurat ta chyba najmniej mnie kusi

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja wolę stonowane kolory,więc bym się na nią nie skusiła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajna jest. ;D
    Kolory typowo wiosenne. ;]

    OdpowiedzUsuń
  12. Paletka baardzo mnie kusi, ale jak znam życie używałabym z niej jedynie cudownego Primal Green. Dla jednego cienia chyba się nie opłaca...:(
    P.s. śliczne makijaże.:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie sleekomania nie dopadła, bo nie posiadam paletki sleek, ale często zastanawiam się nad kupieniem choć jednej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ta chcę i zapowiada się, że zostanie sama jedna na mojej liście życzeń :P:P

    OdpowiedzUsuń
  15. mnie ta paletka o dziwo i na szczescie nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię tę paletkę, jest nieobliczalna :D

    OdpowiedzUsuń
  17. uwielbiam paletki sleeka :)
    sliczny makijaz;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawa paleta, ładne makijaże, ale to nie mój must have :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ta czerwień mnie zauroczyła:)
    M.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze :) I te pozytywne i te zawierające konstruktywną krytykę.. To dzięki Wam mam motywację i siły do dalszej pracy nad moimi pazurkami :)

Popularne posty z tego bloga

Mundo de Unas - recenzja / review

Po dłuuuugim okresie wyczekiwania wreszcie mogę Wam dziś przedstawić recenzję lakierów do stempli Mundo de Unas. Będzie masa zdjęć, co by jak najlepiej pokazać kolory, będą porównania z lakierami Konad i Sally Hansen (to ze specjalną dedykacją dla Inanny), a także trochę przykładowych mani, które do tej pory zmalowałam z pomocą Mundziaków.. A więc do dzieła :) Miłej lektury życzę.   Mundo de Unas to lakiery stworzone specjalnie do stempli przez Sylvię z Meksyku. Kliknięcie w poniższy link przeniesie Was na ich stronę. Mundo de Unas Obecnie dostępne są 64 kolory w dwóch pojemnościach .. Na zdjęciu powyżej widzicie bigi liczące sobie 14 ml oraz buteleczki mini o pojemności 5 ml . Pełnowymiarowe buteleczki kosztują $3,5, czyli przy wysokim obecnie kursie dolara ok 12-13 zł. Mini to koszt $1,65, czyli ok 6 zł. Można płacić PayPalem. Na stronie znajdziecie też sety lakierów, które wychodzą odrobinę korzystniej niż kupno pojedynczych kolorów, a także p...

Wykałaczkowy mani ;)

Hej kochani.. Dziś mam dla Was mani wykonany nową dla mnie techniką, którą nazwałam sobie na własne potrzeby " wykałaczkową " ;) Pomysł podpatrzyłam u cutepolish.. Pełny tutorial znajdziecie TUTAJ Metoda jest prosta, a moim zdanie bardzo efektowna.. Oczywiście to dopiero pierwsza próba, muszę jeszcze dopracować szczegóły, jako że gdzieniegdzie kreski wyszły mi zbyt grube, ale to drobiazgi które łatwo będzie poprawić.. Jak się za to zabrać? Zaczynamy od warstwy lakieru bazowego na całej płytce. U mnie był to chyba lakier Wibo Rose #9 . Piszę chyba, bo nie wiedzieć czemu nie dodałam sobie notatek na temat tego mani.. Chyba planowałam go wrzucić od razu, a potem zwyczajnie o nim zapomniałam.. W każdym razie zanim ten pierwszy lakier całkiem wyschnie (ale też nie zupełnie od razu żeby nam się wszystko nie zmiąchało) dodajemy pasek innego koloru z boku (u mnie był to chyba China Glaze Fantsy Pants ), a potem obok niego kolejny (tutaj już na bank China Glaze Su Kissed ). Rad...

Mineralne odkrycie roku..

Jakiś czas temu miałam szczęście wygrać w rozdaniu u southgirl  podkład mineralny firmy Annabelle. Jako zakręcona minerałoholiczka bardzo się ucieszyłam, że mogłam sama wybrać kolor i formułę. Jako że należę do bladolicych wybrałam najjaśniejszy dostępny odcień Natural Light w formule kryjącej.. I to był strzał w 10  (wybór formuły, niekoniecznie koloru ;) )   !!! Powiem Wam, że dawno nie byłam tak zachwycona żadnym podkładem, a mam ich w tej chwili kilkanaście różnych.. No ale od początku. Opakowanie: Podkład pełnowymiarowy przychodzi do nas w dość nietypowym opakowaniu. W odróżnieniu od innych minerałów, z którymi miałam styczność ten ma słoiczek w kształcie miseczki i taką samą zakrętkę. Przyznam, że tego typu, duża, wklęsła zakrętka jest bardzo wygodna. Łatwo manewruje się w niej nawet sporej wielkości pędzlami, proszek nie chowa się tak na obrzeżach jak przy tradycyjnych zakrętkach. Fajnie.. Cena:  Słoiczek zawiera 10 g proszku i kosztuje 50 zł...