Nie było mnie prawie tydzień.. Totalny brak czasu i zwyczajne zmęczenie sprawiły, że nawet nie miałam siły tworzyć nic na paznokciach, o pisaniu nie wspominając.. Ale już jestem i mam dla Was nie lada rarytasik ;) Chciałabym Wam pokazać jeden z moich najnowszych nabytków, a zarazem najpiękniejszy lakier w mojej kolekcji.. Absolutne cudo, które zawojowało moje serducho gdy tylko zobaczyłam w sieci zdjęcia... Dance Legend Termo Shine #182 , to lekko żelkowa baza z glitterem. Są tam maleńkie kropeczki oraz nieco większe heksagony .. A kolor? Wow.. Myślę, że zdjęcia mówią same za siebie, choć wierzcie mi, ze nie oddają w pełni urody tego lakieru (wiem, wiem, znów marudzę, ale chyba nigdy nie nauczę się robić zdjęć które będą mnie satysfakcjonowały).. Sam lakier ma średnią gęstość (głównie ze względu na glitter), ale rozprowadza się całkiem fajnie.. Pędzelek jak dla mnie jest ciut za duży , zdecydowanie preferuję nieco mniejsze, ale nie był też problematyczny, więc czepiać się nie b...